bardzoczystepowietrze.pl

Gdzie płyną pieniądze z CO2 w Polsce? Raport NIK ujawnia prawdę

Mieszko Krupa

Mieszko Krupa

16 listopada 2025

Gdzie płyną pieniądze z CO2 w Polsce? Raport NIK ujawnia prawdę

Spis treści

Unijny system handlu emisjami (EU ETS) to jeden z kluczowych mechanizmów walki ze zmianami klimatu, który jednocześnie generuje dla Polski miliardowe przychody. Zrozumienie, dokąd trafiają te pieniądze ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2, jest absolutnie kluczowe dla każdego, kto interesuje się przyszłością naszej energetyki i własnymi rachunkami za prąd.

Pieniądze ze sprzedaży uprawnień CO2 zostają w Polsce, ale ich przeznaczenie budzi kontrowersje

  • Pieniądze ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 (EU ETS) trafiają do budżetu Polski, nie do Brukseli.
  • W latach 2013-2023 Polska uzyskała z tego tytułu prawie 94 mld zł, a przychody w ostatnich latach znacząco wzrosły.
  • Unia Europejska wymaga przeznaczania co najmniej 50% tych środków na cele klimatyczne i energetyczne, docelowo ma być to 100%.
  • Raport NIK wykazał, że około 63% środków trafia do ogólnego budżetu państwa, a część zasila fundusze pozabudżetowe (np. COVID-19, stabilizacja cen energii).
  • Polska deklaruje spełnienie wymogów, wliczając w to istniejące programy (Mój Prąd, Czyste Powietrze, wsparcie transportu kolejowego, energetyka jądrowa), co budzi krytykę.
  • Planowane jest utworzenie Funduszu Transformacji Energetyki, który ma zapewnić 100% przeznaczenia środków z ETS na cele klimatyczne.

Miliardy za emisję CO2: gdzie naprawdę płyną pieniądze?

Unijny system handlu emisjami, czyli EU ETS (European Union Emission Trading System), to fundament europejskiej polityki klimatycznej. Jego zasada jest prosta: wyznacza się limit emisji CO2 dla sektorów energochłonnych, a przedsiębiorstwa, które emitują gazy cieplarniane, muszą posiadać odpowiednie uprawnienia. Jeśli emitują mniej, mogą sprzedać nadwyżkę; jeśli więcej, muszą dokupić brakujące uprawnienia. To właśnie te uprawnienia do emisji CO2 są przedmiotem obrotu na giełdach. Rząd Polski, jako państwo członkowskie, ma swoją pulę uprawnień, którą sprzedaje na aukcjach. Uzyskane w ten sposób środki stanowią bezpośredni dochód budżetu państwa. To nie jest żaden "podatek", który trafia do Brukseli, jak często słyszę w publicznej debacie.

Chcę to podkreślić raz jeszcze: wszelkie teorie, jakoby pieniądze z ETS były transferowane do Brukseli, są mitem. Te środki zasilają polski budżet i to my, jako kraj, decydujemy o ich przeznaczeniu oczywiście w ramach unijnych wytycznych.

Skala tych przychodów jest naprawdę imponująca. W latach 2013-2023 Polska uzyskała ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 łącznie prawie 94 mld zł. Przychody te w ostatnich latach znacząco wzrosły, co jest efektem zarówno wyższych cen uprawnień, jak i zwiększonej puli dostępnej dla Polski. Rekordowy był rok 2021, kiedy to do budżetu wpłynęło aż 25 mld zł. Na rok 2024 prognozuje się, że wpływy te wyniosą około 3,843 mld euro. To pokazuje, jak potężnym strumieniem finansowym dysponujemy.

Mapa przepływu środków z ETS w Polsce

Śladem pieniędzy z ETS: oficjalna droga i faktyczne przeznaczenie

Zgodnie z moimi analizami i danymi dostępnymi publicznie, około 63% dochodów z ETS trafia bezpośrednio do ogólnego budżetu państwa. To właśnie ten mechanizm sprawia, że śledzenie konkretnego przeznaczenia tych środków na cele klimatyczne staje się niezwykle trudne. Pieniądze, raz włączone do ogólnej puli, tracą swoją "zieloną" etykietę i mogą być wydawane na dowolne cele.

W sprawozdaniach dla Komisji Europejskiej Polska deklaruje spełnienie wymogu przeznaczania co najmniej 50% wydatków na cele klimatyczne i energetyczne. Jak to się dzieje? Otóż do tej puli wliczane są różnorodne programy i instrumenty, często już istniejące, takie jak:

  • programy "Czyste Powietrze" i "Mój Prąd",
  • wsparcie dla transportu publicznego (przede wszystkim kolejowego),
  • ulga termomodernizacyjna,
  • zwolnienia z akcyzy dla odnawialnych źródeł energii (OZE),
  • a nawet wydatki na rozwój energetyki jądrowej.

I tu pojawia się pewien problem. Choć programy takie jak "Mój Prąd" czy "Czyste Powietrze" są niewątpliwie ważne dla transformacji energetycznej, krytycy, z którymi się zgadzam, wskazują, że nie są to dodatkowe, nowe inwestycje, które powstały dzięki środkom z ETS. Często jest to raczej księgowe przypisanie istniejących wydatków do puli "klimatycznej", co pozwala spełnić unijne wymogi na papierze, ale niekoniecznie oznacza realny, dodatkowy impuls dla transformacji.

Rozwijając temat nietypowych pozycji wliczanych do wydatków klimatycznych, warto zwrócić uwagę na wsparcie dla transportu kolejowego czy ulgi podatkowe. Oczywiście, modernizacja kolei przyczynia się do redukcji emisji, podobnie jak ulgi zachęcające do termomodernizacji. Jednakże, ich kwalifikacja jako bezpośrednich inwestycji w transformację energetyczną budzi pewne kontrowersje. Podobnie z energetyką jądrową choć jest to źródło niskoemisyjne i kluczowe dla przyszłości, wydatki na nią są długoterminowe i nie zawsze bezpośrednio związane z bieżącymi wpływami z ETS. To są ważne inwestycje, ale ich "rozliczanie" w ten sposób może zaciemniać obraz faktycznego przeznaczenia środków.

Kontrowersje i raport NIK: czy Polska "przejada" środki na transformację?

Kluczowe ustalenia raportu Najwyższej Izby Kontroli (NIK) z 2022 roku rzuciły jasne światło na to, jak Polska zarządzała środkami z ETS. NIK stwierdziła, że w praktyce duża część środków z ETS nie była bezpośrednio inwestowana w transformację energetyczną. Głównym zarzutem NIK był brak transparentności i rozmywanie środków w ogólnym budżecie państwa. Jak czytamy w raporcie NIK:

„Pieniądze z uprawnień do emisji CO2 w znacznej części nie były przeznaczane na transformację energetyczną, a zasilanie nimi budżetu państwa utrudniało monitorowanie wydatków na cele klimatyczne.”

To bardzo mocne stwierdzenie, które potwierdza moje obawy. NIK wskazała również, w jaki sposób środki z ETS zasiliły fundusze pozabudżetowe. Mówimy tu o takich podmiotach jak Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny, przeznaczony na stabilizację cen energii, czy Fundusz Przeciwdziałania COVID-19, z którego finansowano m.in. dodatek węglowy. Choć te wydatki były ważne z perspektywy społecznej i makroekonomicznej, to jednak nie były to bezpośrednie inwestycje w transformację energetyczną, w tym w rozwój OZE czy modernizację sieci. To pokazuje, że pieniądze, które miały służyć jednemu celowi, były w praktyce kierowane na łagodzenie bieżących problemów.

Warto również wspomnieć o zjawisku, które nazywam "luką ETS". Polska gospodarka, a zwłaszcza nasza energetyka wciąż w dużej mierze oparta na węglu, emituje więcej CO2 niż wynosi pula uprawnień sprzedawanych przez nasz rząd. Oznacza to, że polskie firmy, aby móc kontynuować działalność, muszą dokupować brakujące uprawnienia na rynku wtórnym, często od podmiotów zagranicznych. To generuje dodatkowe koszty dla przedsiębiorstw i, co ważne, powoduje odpływ kapitału za granicę. Tworzy się więc paradoks: Polska jednocześnie zarabia miliardy na sprzedaży uprawnień, ale jednocześnie traci miliardy, bo nasze firmy muszą je dokupować. To pokazuje skalę wyzwania, przed którym stoimy.

Wykres planowanych inwestycji w OZE z Funduszu Transformacji Energetyki

Przyszłość finansowania OZE: czy Fundusz Transformacji Energetyki zmieni zasady?

W odpowiedzi na rosnące wymagania Unii Europejskiej oraz krytykę dotyczącą dotychczasowego sposobu wydatkowania środków, planowane jest utworzenie dedykowanego Funduszu Transformacji Energetyki (FTE). Jego celem jest zasilanie docelowo 100% wpływów z systemu ETS i finansowanie kluczowych inwestycji w OZE, modernizację sieci energetycznych, rozwój energetyki jądrowej oraz inne technologie niskoemisyjne. To krok w dobrym kierunku, który ma zapewnić większą transparentność i celowość wydatkowania tych ogromnych środków. Niestety, prace nad ustawą powołującą fundusz są opóźnione, co budzi pewne obawy o tempo transformacji.

Należy pamiętać, że nowe regulacje unijne będą wymagać od państw członkowskich przeznaczania 100% środków z ETS na transformację energetyczną. To zmusza Polskę do bardziej transparentnego i celowego wydatkowania tych funduszy. Nie będzie już miejsca na "księgowe" sztuczki czy rozmywanie pieniędzy w ogólnym budżecie. To dobra wiadomość dla przyszłości polskiej energetyki.

W tym kontekście kluczową rolę odgrywa Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW), który jest głównym dystrybutorem środków na cele środowiskowe. NFOŚiGW zarządza m.in. Funduszem Modernizacyjnym, który również jest zasilany ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2. Na rok 2025 NFOŚiGW planuje rekordowe wydatki w wysokości 25 mld zł. Duża część tych środków ma pójść na programy wspierające transformację, takie jak wspomniane już "Czyste Powietrze" czy "Mój Prąd", a także na inwestycje w sieci energetyczne i inne zielone technologie. To pokazuje, że NFOŚiGW staje się coraz ważniejszym graczem w procesie zielonej transformacji.

Co to oznacza dla ciebie? Wpływ wydatkowania środków z emisji CO2 na rachunki i energetykę

Przeznaczenie środków z ETS to dylemat, który bezpośrednio wpływa na każdego z nas. Z jednej strony mamy możliwość przeznaczania tych pieniędzy na długoterminowe inwestycje w OZE i transformację energetyczną. Taka strategia, choć wymaga cierpliwości, w przyszłości powinna doprowadzić do obniżenia kosztów energii dzięki uniezależnieniu się od paliw kopalnych i niestabilnych cen uprawnień. Z drugiej strony, istnieje pokusa wykorzystania tych funduszy na krótkoterminowe dopłaty i łagodzenie skutków wysokich cen energii, co jest doraźnym rozwiązaniem, ale nie rozwiązuje problemu strukturalnie. Wybór tej strategii ma bezpośredni wpływ na ceny prądu dla konsumentów czy będziemy płacić więcej za prąd, bo nie inwestujemy w przyszłość, czy też inwestycje w OZE i efektywność energetyczną przyniosą nam niższe rachunki w perspektywie długoterminowej.

Dlatego transparentne i celowe wydawanie środków z emisji CO2 jest absolutnie kluczowe dla efektywnej transformacji energetycznej Polski. Tylko w ten sposób możemy realnie obniżyć koszty energii, osiągnąć cele klimatyczne i zapewnić stabilną, zieloną przyszłość dla naszego kraju. To ostatecznie przekłada się na korzyści dla każdego obywatela od czystszego powietrza po niższe rachunki za prąd.

Oceń artykuł

rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

Tagi:

Udostępnij artykuł

Mieszko Krupa

Mieszko Krupa

Nazywam się Mieszko Krupa i od ponad dziesięciu lat zajmuję się analizą rynku ogrzewania oraz odnawialnych źródeł energii. Moje doświadczenie w tej dziedzinie pozwala mi na głębokie zrozumienie trendów oraz innowacji, które kształtują naszą rzeczywistość energetyczną. Specjalizuję się w badaniu efektywności różnych systemów grzewczych oraz ocenie ich wpływu na środowisko, co pozwala mi na dostarczanie rzetelnych informacji na temat zrównoważonego rozwoju. Moim celem jest uproszczenie skomplikowanych danych oraz dostarczanie obiektywnej analizy, co sprawia, że moje teksty są przystępne dla szerokiego grona odbiorców. Dokładam wszelkich starań, aby moje artykuły były aktualne i oparte na sprawdzonych źródłach, co buduje zaufanie wśród czytelników. Wierzę, że edukacja w zakresie ogrzewania i odnawialnych źródeł energii jest kluczowa dla świadomego podejmowania decyzji, które wpłyną na naszą przyszłość.

Napisz komentarz