W debacie o zmianach klimatu często pojawiają się argumenty mające na celu umniejszenie roli człowieka, a jednym z najpopularniejszych jest ten dotyczący emisji dwutlenku węgla przez wulkany. Czy rzeczywiście wulkany są głównymi sprawcami ocieplenia klimatu? W tym artykule, opierając się na rzetelnych danych naukowych, rozwiejemy ten mit i pokażemy, dlaczego skupianie się na wulkanach odwraca uwagę od prawdziwych przyczyn globalnego ocieplenia.
Wulkany emitują CO2, ale to działalność człowieka jest głównym sprawcą zmian klimatu
- Wszystkie wulkany na Ziemi emitują rocznie od 180 do 440 milionów ton CO2 (średnio ok. 300 mln ton).
- Ludzkość odpowiada za emisję około 35-40 miliardów ton CO2 rocznie, czyli ponad 100 razy więcej niż wulkany.
- Emisje ludzkie w ciągu zaledwie 3-4 dni zrównują się z roczną sumą emisji wszystkich wulkanów.
- Duże erupcje wulkaniczne mają krótkoterminowy efekt ochładzający klimat, głównie dzięki emisji dwutlenku siarki (SO2), a nie ocieplający.
- Mit o tym, że "jeden wulkan emituje więcej CO2 niż cała ludzkość", jest naukowo bezpodstawny i służy dezinformacji.
Kwestia emisji dwutlenku węgla przez wulkany to temat, który regularnie powraca w publicznej dyskusji o zmianach klimatu, zwłaszcza w Polsce. W kontekście transformacji energetycznej i odchodzenia od paliw kopalnych, często słyszę argumenty, że to właśnie wulkany, a nie działalność człowieka, są głównymi winowajcami rosnącego stężenia CO2 w atmosferze. Moim zdaniem, zrozumienie rzeczywistej skali tych emisji jest kluczowe, aby skutecznie obalać mity i prowadzić merytoryczną debatę opartą na faktach, a nie na wygodnych, lecz fałszywych tezach.
Emisje wulkanów ile CO2 trafia do atmosfery z wnętrza Ziemi?
Zacznijmy od konkretów. Według szacunków naukowców, wszystkie wulkany na Ziemi zarówno te lądowe, jak i te ukryte pod powierzchnią oceanów emitują łącznie od 180 do 440 milionów ton dwutlenku węgla (CO2) rocznie. Przyjmuje się, że średnia wartość tych emisji wynosi około 300 milionów ton rocznie. To są dane, które pochodzą z wieloletnich badań i pomiarów prowadzonych przez wulkanologów na całym świecie.
Warto podkreślić, że większość tej wulkanicznej emisji CO2 nie pochodzi z gwałtownych, spektakularnych erupcji, które tak często widzimy w wiadomościach. Znaczna część dwutlenku węgla jest uwalniana w sposób ciągły, poprzez tak zwane odgazowywanie. To proces, w którym wulkany "oddychają", emitując gazy przez fumarole, szczeliny i pęknięcia w skorupie ziemskiej. Ten stały, choć mniej widowiskowy strumień gazów, stanowi większość całkowitej rocznej emisji wulkanicznej CO2.
Oczywiście, gwałtowne erupcje również uwalniają CO2, ale ich wkład w roczną sumę jest zazwyczaj mniejszy, niż mogłoby się wydawać. Choć są one dramatyczne i potrafią wyrzucić ogromne ilości materiału w krótkim czasie, to ich wpływ na globalne stężenie CO2 w atmosferze jest relatywnie niewielki w porównaniu do ciągłego odgazowywania oraz, co najważniejsze, do emisji antropogenicznych.

Wulkany kontra ludzkość: Kto emituje więcej CO2?
Teraz przejdźmy do porównania, które jest sednem całej dyskusji. Działalność człowieka, obejmująca przede wszystkim spalanie paliw kopalnych (węgiel, ropa, gaz), produkcję cementu oraz wylesianie, odpowiada za emisję około 35-40 miliardów ton CO2 rocznie. To są naprawdę gigantyczne liczby, które pokazują skalę naszego wpływu na planetę.Jeśli zestawimy te dane z emisjami wulkanicznymi, obraz staje się bardzo klarowny. Ludzkość emituje co najmniej 100 razy więcej CO2 niż wszystkie wulkany na Ziemi razem wzięte. To nie jest mała różnica, to jest przepaść. Wulkany, choć są potężnymi siłami natury, w kontekście globalnego cyklu węglowego i aktualnego tempa zmian klimatu, odgrywają marginalną rolę.
Aby jeszcze lepiej zwizualizować tę skalę, pomyślmy o tym w ten sposób: emisje dwutlenku węgla generowane przez ludzkość w ciągu zaledwie 3 do 4 dni zrównują się z roczną sumą emisji wszystkich wulkanów na naszej planecie. To pokazuje, jak intensywnie i nieprzerwanie wpływamy na skład atmosfery, zaburzając naturalną równowagę, która utrzymywała się przez tysiące lat.
Największy mit klimatyczny: Czy wulkany są winne zmianom klimatu?
Jeden z najczęściej powtarzanych mitów klimatycznych głosi, że "jeden wulkan emituje więcej CO2 niż cała ludzkość". Spróbujmy to zweryfikować na przykładzie. Erupcja wulkanu St. Helens w 1980 roku była jedną z najbardziej spektakularnych w historii USA. W ciągu zaledwie 9 godzin wyemitowała ona około 10 milionów ton CO2. Brzmi imponująco, prawda? Ale spójrzmy na to z perspektywy ludzkich emisji: ludzkość emituje taką samą ilość CO2 w zaledwie 2,5 godziny. To dobitnie pokazuje, jak znikomy jest wpływ nawet tak potężnych erupcji na globalne stężenie CO2 w porównaniu do naszej codziennej działalności.
Zastanawiałem się, dlaczego ten mit o potędze wulkanów w kontekście emisji CO2 jest tak popularny i szkodliwy. Myślę, że wynika to z kilku czynników: z fascynacji siłami natury, z chęci znalezienia "łatwego" winowajcy, który zwalniałby nas z odpowiedzialności, a także z celowej dezinformacji. Umniejszanie roli człowieka w zmianie klimatu jest wygodne dla tych, którzy nie chcą zmieniać swoich nawyków czy inwestować w zielone technologie. Niestety, taka narracja odwraca uwagę od realnych problemów i opóźnia niezbędne działania.
Warto również wspomnieć, że naukowcy dysponują bardzo precyzyjnymi metodami pomiaru emisji wulkanicznych. Wykorzystują do tego celu satelity, czujniki naziemne, a nawet drony, które pobierają próbki gazów bezpośrednio z kraterów. Dzięki temu mamy dużą pewność co do prezentowanych danych. To nie są spekulacje, lecz wyniki rzetelnych badań naukowych.

Paradoks wulkanów: Jak erupcje mogą ochładzać klimat?
Jest jeszcze jeden fascynujący aspekt wpływu wulkanów na klimat, który często jest pomijany lub błędnie interpretowany. Chodzi o rolę dwutlenku siarki (SO2). Kiedy wulkan wybucha, oprócz CO2, emituje również znaczne ilości SO2. Ten gaz, wznosząc się do stratosfery, przekształca się w maleńkie kropelki kwasu siarkowego, tworząc tak zwane aerozole siarczanowe. Te aerozole działają jak "naturalna tarcza przeciwsłoneczna" odbijają promieniowanie słoneczne z powrotem w kosmos, zanim dotrze ono do powierzchni Ziemi.
Doskonałym przykładem tego zjawiska jest erupcja wulkanu Pinatubo na Filipinach w 1991 roku. Była to jedna z największych erupcji XX wieku. Naukowcy zaobserwowali, że spowodowała ona globalne ochłodzenie o około 0,5°C na okres od roku do kilku lat. Ten efekt ochładzający był znacznie silniejszy i bardziej zauważalny niż jakikolwiek wpływ ocieplający od emitowanego przez Pinatubo dwutlenku węgla.
To kluczowa kwestia: musimy wyraźnie rozróżnić krótkoterminowe ochłodzenie spowodowane przez aerozole siarczanowe od długofalowego wpływu CO2 na ocieplenie klimatu. Aerozole siarczanowe pozostają w atmosferze przez krótki czas (kilka lat), po czym opadają. Dwutlenek węgla natomiast, raz uwolniony, pozostaje w atmosferze przez setki, a nawet tysiące lat, kumulując się i trwale zmieniając bilans energetyczny Ziemi. Są to więc dwa zupełnie różne mechanizmy z odmiennymi konsekwencjami dla klimatu.
Wnioski są jednoznaczne: Gdzie szukać przyczyn zmian klimatu?
Podsumowując, koncentracja na wulkanach jako głównych emitentach CO2 jest nie tylko naukowo nieuzasadniona, ale przede wszystkim odwraca uwagę od realnych problemów i odpowiedzialności, jaką ponosi człowiek za obecne zmiany klimatu. Wulkany od milionów lat są częścią naturalnego cyklu węglowego Ziemi, a ich emisje są wchłaniane i równoważone przez procesy naturalne. Problem pojawia się, gdy ludzkość, w krótkim czasie, dodaje do tego cyklu ogromne, nienaturalne ilości CO2.
Działalność ludzka, poprzez spalanie paliw kopalnych i wylesianie, niepodważalnie zaburza naturalny cykl węglowy i prowadzi do gwałtownego wzrostu stężenia dwutlenku węgla w atmosferze. To właśnie ten wzrost jest głównym czynnikiem napędzającym globalne ocieplenie, a nie sporadiczną aktywność wulkaniczną. Moje doświadczenie pokazuje, że ignorowanie tych faktów to prosta droga do pogłębiania problemu, zamiast szukania rozwiązań.
Dlatego też, jedynym skutecznym rozwiązaniem problemu zmian klimatu jest znacząca i szybka redukcja emisji antropogenicznych. Musimy skupić się na przejściu na odnawialne źródła energii, poprawie efektywności energetycznej i ochronie lasów. To są działania, które naprawdę mają znaczenie i mogą powstrzymać dalsze ocieplenie naszej planety.
